Przeglądasz artykuły oznaczone " Radosław Sikorski"

ZPP pisze list otwarty do Radosława Sikorskiego

Gru 18, 2014   //   by Bartosz Józwiak   //   Aktualności  //  Brak komentarzy

Prezes ZPP Cezary Kaźmierczak napisał bardzo trafny i dobitny list otwarty do Radosława Sikorskiego, w którym uswiadamia mu jak gnębieni są w Polsce przedsiębiorcy i jak, w zasadzie, łamana jest konstytucyjna zasada równości wobec prawa. Na podstawie haniebnej sprawy poselskich, a w szczególności samego Sikorskiego, kilometrówek oraz wyłudzaniu przez nich, za ich pomocą poważnych kwot, które wczesniej państwo skradło obywatelom w formie horrendalnych podatków, Prezes ZPP demaskuje totalitaryzm polskiego państwa fiskalnego oraz obłudę samego Sikorskiego. I tylko zastanawia mnie jedno, czy człowieka takiego jak Radosław Sikorski, pozbawionego klasy, honoru, zasad, cokolwiej jeszcze jest w stanie poruszyć i zmusić do refleksji? Wątpię.

PS
Poniżej terść listu otwartego.

Warszawa, dnia 18 grudnia 2014 roku.
Szanowny Panie Marszałku,

Od pewnego czasu polscy przedsiębiorcy obserwują z wielkim i rosnącym zaciekawieniem pańskie heroiczne starania, które mają na celu stworzenie nowych zasad, dotyczących korzystania z samochodów przez polskich posłów.

Jako Związek Przedsiębiorców i Pracodawców przy wsparciu Związku Dealerów Samochodów, chcielibyśmy zwrócić Pana uwagę, że nie ma potrzeby tworzenia specjalnych i wyjątkowych zasad, ponieważ wzór takich zasad, określający reguły użytkowania aut do celów służbowych został m.in. określony nowelizacją ustawy o podatku od towarów i usług, która weszła w życie 1 kwietnia bieżącego roku. Określa je art. 86a, ust.7 i 8 tejże ustawy. Zgodnie z nim, każdy polski przedsiębiorca musi prowadzić ewidencję przebiegu pojazdu, użytkowanego do celów służbowych, według opisanego ustawą sposobu ewidencji:
„ 7. Ewidencja przebiegu pojazdu powinna zawierać:
1) numer rejestracyjny pojazdu samochodowego;
2) dzień rozpoczęcia i zakończenia prowadzenia ewidencji;
3) stan licznika przebiegu pojazdu samochodowego na dzień rozpoczęcia prowadzenia ewidencji, na koniec każdego okresu rozliczeniowego oraz na dzień zakończenia prowadzenia ewidencji;
4) wpis osoby kierującej pojazdem samochodowym dotyczący każdego wykorzystania tego pojazdu, obejmujący:
a) kolejny numer wpisu,
b) datę i cel wyjazdu,
c) opis trasy (skąd – dokąd),
d) liczbę przejechanych kilometrów,
e) imię i nazwisko osoby kierującej pojazdem
– potwierdzony przez podatnika na koniec każdego okresu rozliczeniowego w zakresie autentyczności wpisu osoby kierującej pojazdem, jeżeli nie jest ona podatnikiem;
5) liczbę przejechanych kilometrów na koniec każdego okresu rozliczeniowego oraz na dzień zakończenia prowadzenia ewidencji”.
Od 1 kwietnia bieżącego roku ewidencje w tej formie, prowadzą miliony polskich przedsiębiorców dla milionów aut. Trzeba również zaznaczyć, iż każdy przedsiębiorca, który nie spełni wymogów ustawy, i nie prowadzi lub źle prowadzi ewidencję przebiegu pojazdu narażony jest na kary w wysokości nawet do 16 mln zł.
Proponujemy więc, aby zgodnie z art. 32, ust.1 Konstytucji RP „wszyscy są wobec prawa równi” także posłowie prowadzili ewidencję pojazdu, według opisanego ustawą schematu dla rozliczania ryczałtu użytkowania pojazdu prywatnego do celów służbowych. Mamy nadzieję, że nasz list ułatwi Panu rozwiązanie tej, jakże pilnej i bulwersującej opinię publiczną sprawy.
Z wyrazami szacunku,
Cezary Kaźmieczak
Prezes

Zwiazek Przedsiebiorców i Pracodawców
ul. Krakowskie Przedmieście 6
00-325, Warszawa
www.zpp.net.pl

Oświadczenie w sprawie prób ukarania redaktora Łukasza warzechy

Lip 23, 2012   //   by Bartosz Józwiak   //   Aktualności  //  Brak komentarzy

Warszawa, 23.07.2012 r.

Władze Unii Polityki Realnej z niepokojem oraz zażenowaniem przyjmują doniesienia o zamiarze ukarania przez właściciela dziennika „Fakt”, Ringier Axel Springer Polska, Redaktora Łukasza Warzechy za próbę podjęcia rzeczowej polemiki z Radosławem Sikorskim. Ewentualna kara będzie naszym zdaniem krokiem w kierunku ograniczenia wolności słowa oraz wyraźnym znakiem upolitycznienia mediów.

– Informacja o prawdopodobnej karze dla pana Łukasza Warzechy, jest dla mnie kompletnie niezrozumiała, ale też wysoce niebezpieczna dla prasy w ogóle. Oto bowiem, w państwie w którym od 5 lat obserwujemy immanentne ograniczanie przez obóz rządzący swobody wypowiedzi, wolności słowa i niezależności dziennikarskiej (w zasadzie można powiedzieć, iż PO, dominująca w tym obozie partia, przyjęła wprowadzenie tej formy ograniczania wolności i swobód podstawowych dla demokratycznego społeczeństwa obywatelskiego za główny – o ile nie jedyny – cel swoich rządów) nagle wydawca jednego z dzienników próbuje wpisać się (nie wiadomo, czy w wyniku obaw o reakcję rządzących, uwikłania politycznego czy też najzwyczajniej zbyt pochopnej, błędnej reakcji) w ten nurt, prowadzący do wyeliminowania z debaty publicznej wszelkich innych niż oficjalna narracja rządowa poglądów i opinii – mówi dr Bartosz Józwiak, Prezes UPR.
– Redaktor Warzecha nie popełnił w swej polemice z Radosławem Sikorskim żadnego wykroczenia, a użycie zdania: „Młody Śmietanko ma fuchę w Sztokholmie. A jak tam się miewa posada Mai „Fuck Me Like the Whore I Am” Rostowskiej” jest jak najbardziej zasadne w kontekście całości polemiki (może to Pani Rostowska powinna się głębiej zastanowić na jakim tle się fotografuje?). Zaś „zbanowanie” pana Warzechy przez ministra Sikorskiego jest jawnym przejawem jego (znanej nie od dziś) arogancji i braku kultury oraz nade wszystko braku argumentów w debacie (można by zapytać, jak mają się do tego jego własne słowa o „dorzynaniu watahy”). Tak postępują ludzie słabi, którym puszczają nerwy w sytuacji kiedy zostali pokonani w sporze na argumenty. A sztuczne oburzenie pana ministra tylko poświadcza jego śmieszność. Pan Sikorski używa twittera dość namiętnie, często wypisując na nim zdania co najmniej infantylne (pisałem o takim przypadku), ale jak widać boi się rzeczowej dyskusji. Dlatego apeluję do wydawcy „Faktu”, aby nie dawał się wciągnąć w polityczną grę ministra Sikorskiego i stanął w obronie swojego dziennikarza, a tym samym dziennikarskiej wolności. W przeciwnym razie, uzasadnione będą pytania o stopień upolitycznienia biznesu medialnego w Polsce – dodaje Prezes UPR

http://www.upr.org.pl/main/artykul.php?strid=1&katid=75&aid=9998

Kolejny milowy krok naszej dyplomacji. Minister Sikorski dokonuje w niej przełomów kopernikańskich.

Lip 21, 2012   //   by Bartosz Józwiak   //   Aktualności  //  Brak komentarzy

Na Twiterze Minister Sikorski chwali się w ten sposób:

Radek Sikorski @@sikorskiradek
„Na zamku w Palma de Mallorca, przed audiencją u następcy tronu.”
No cóż, nie jest wielką nowiną, że duża część rodów królewskich w dzisiejszych czasach uległa ogromnej degeneracji i pogrążyła się w upadku. Hiszpańska monarchia nawet bardzo mocno, gdyż król posuwa się nawet do ulegania naciskom różnych poprawnościowych lobby i przeprasza za udane polowania w Afryce. Jakże tragikomicznie wygląda król, który nie króluje, nie panuje, nie rządzi, a jedynie służy za marionetkę oraz dziwowisko w rękach demoliberałów. W takich sytuacjach może lepiej, aby go w ogóle nie było i aby nie ośmieszał samej instytucji monarchii.
Ale wracając do wpisu naszego „dyplomatycznego Herosa” (tak, przez duże „H”, albowiem podobnych „twardzieli dyplomatycznych” już dawno w kraju nie mieliśmy; a może nawet wcale, gdyż nawet w czasach realnego socjalizmu nasi ministrowie klękali tylko na Kremlu, a nasz bohater wyciera kolana i na Kremlu, i w Berlinie, i w Brukseli i Bóg jeden wie, gdzie jeszcze), wypada pogratulować mu niebywałego sukcesu dyplomatycznego. No, no, audiencja u następcy tronu! Toż to się w dyplomacji nie zdarza. Trzeba o tym trąbić na cały świat, bo to krok milowy dla Polski (dla Pan Sikorskiego pewnie tak, skoro tak się tych chwali i cieszy niczym znany z powiedzenia człowiek z pewnymi ułomnościami z bateryjki; cóż, zapewne jest to coś innego od namiotu bojowników w Afganistanie, a widać i lepszego dla Ministra od własnego dworu oraz polskich salonów). Rozumiem, że splendor królewskiego rodu onieśmiela i Pan Minister jako że nie podchodzi z dynastii panującej daje się ponieść pewnym emocjom (u nas to co najwyżej mogliśmy niedawno poznać dynastię Śmietanków, zapewne jeszcze nie jedna w kręgu PSL-u się kryje, ale to nie ten pułap). Cóż, dla minimalistów, jakich w PO jest bez liku – a którzy także lgną do naszej „wspaniałej, najlepszej, jedynej partii miłości” (mam nadzieję, że te kilka słów prawdy o jej wspaniałości uratują mnie przed gilotyną, kiedy już premier Tusk przejdzie do etapu jakobińskiego, czyli niebawem – nadzorcę gilotyny już ma, Stefan Niesiołowski „Szalony” sprawdzi się w 100%) całymi tabunami, aby dowartościować też i swoją małość oraz minimalizm – nawet zwyczajne wydarzenie życia dyplomatycznego staje się dziełem na miarę epoki. Ale przecież to najlepszy rząd, najlepsza partia i najlepszy minister spraw zagranicznych w ponad tysiącletniej historii tego kraju. Czyż nie?
Konkludując, można powiedzieć parafrazując ciągle niezastąpione zdanie naszego „mistrza języka polskiego”, Pana Bronisława Komorowskiego: jaka monarchia, tacy goście na audiencji. A Panu Ministrowi Sikorskiemu doradzam, aby napisał jak ważkie spotkania odbywa na koszt podatnika (nie żeby nie mógł, nawet powinien je odbywać, ale tak się chwaląc pokazuje, że to jakieś ważne wydarzenie w jego działalności, co w konsekwencji pokazuje jak marnie wygląda ta jego dyplomacja) do wszystkich, coraz biedniejszych Polaków, do bezrobotnych, do chorych, których nie stać na leki i nie mogą dostać się na zabiegi, do przedsiębiorców, z których zdziera podatki (także na swoje „niebywale ważne audiencje”), właścicieli firm, które padają jak much (proszę jak to się świetnie składa z nazwiskiem pewnej Ministry od stadionów) oszukani przez głównych wykonawców stadionów czy autostrad, za których ręczył „prawdomówny” rząd i jego agendy (ale i przez Urzędy Skarbowe – bezmyślne rozsadniki wszelkich biurokratycznych zamordyzmów i tyranii) itp. Ciekawe jak będzie reakcja? Zapewne jeszcze chętniej dadzą swoje pieniądze na nowy frak, albowiem ministerskie spodnie na audiencji u następcy tronu powinny być nienaganne, aby nie przynosić Polsce jeszcze większego wstydu, a te posiadane mogły się już poprzecierać na kolanach. Wszak to najczęściej używana część ciała naszej dyplomacji w ostatnich latach.
I Panie Ministrze, po wszystkim, proszę się nie chwalić jak też na audiencji było. To obciach i oznaka braku obycia.